potrzebami edukacyjnymi, które powinny być objęte w szkole pomocą psychologiczno-pedagogiczną1. Według psychologicznego testu Wechslera wykonywanego przez psychologa w szkole lub w poradni psychologiczno-pedagogicznej dzieci te osiągają iloraz inteligencji pomiędzy 84 a 70 punktami. 4. Rozwinięcie W tym akapicie następuje rozwinięcie tekstu, opowiadamy o tym, co chcieliśmy zamieścić w liście. np.: Jak wiesz, niedawno pojechałam na wycieczkę do Wieliczki. 5. Zakończenie W ostatnim akapicie należy przesłać pozdrowienia itd. np.: Na tym kończę mój list kochana Babciu. Mam nadzieję, że wkrótce się zobaczymy. Klasa, w której udaje się traktować uczniów jako jednostki, a nie postrzega się jej jako masy to klasa licząca ok. 20 uczniów, co jest rzadkością w naszych szkołach. Mówiąc o szkole XXI wieku należy również wspomnieć, iż do dnia dzisiejszego podstawowym elementem wspierającym proces edukacyjny jest książka, a przecież Wtedy można powiedzieć “ubrana w idealne kolory”. Oznacza to, że ubranie w pełni podkreśla nasze naturalne piękno. To z kolei znaczy, że kolor ubrania nie dominuje i nie jest też zbyt niewidoczny. Gdy kolor ubrania jest zbyt intensywny, zbyt jasny, zbyt „ciepły” lub zbyt „zimny” dla nas to także wyglądamy niekorzystnie. Być pięknym to termin, który każda dziewczyna chciałaby nosić. Zwykle widać piękne kobiety z dużą ilością stylizacji, markowych ubrań i mocnego makijażu. Oto, jak możesz pięknie wyglądać w szkole średniej, nie będąc modelką. Procedura Część 1 Obudź swoje wewnętrzne piękno . Spójrz w lustro. Aby dobrze wyglądać w legginsach, należy pamiętać zarówno o trendach modowych, jak i ogólnych zasadach dobrego stylu. Ważne, by pod spodnie dobrać odpowiednią bieliznę. Najlepiej, aby była ona cielista i bezszwowa tak, by się nie odznaczała nawet wtedy, gdy się pochylimy. . Zmiana szkoły to szalenie trudny moment w życiu niemal każdego nastolatka. Pocieszające może być to, że reszta… martwi się dokładnie tak, jak ty. Aby jednak rzeczywiście poprawić ci samopoczucie, podajemy kilka sposobów na to, by wypaść dobrze. Zadbaj o swój wygląd Jak wyglądać idealnie? Cóż, najlepiej po prostu wypadniesz, jeśli będziesz wyglądała… ładnie. Ale nie krzykliwie czy zbyt oryginalnie. Nie zakładaj mini czy dekoltu albo ogromnej ilości kolorów. Po prostu włóż coś, co lubisz, co jest ładne i w czym czujesz się dobrze. A może dasz radę namówić rodziców na coś ekstra? O tym, jak ważny jest wygląd, przekonała się Ania: – Długo zastanawiałam się, co założyć do nowej szkoły. Chciałam zrobić efekt „wow” i założyć coś szałowego, ale po namyśle zrezygnowałam. I dobrze! Dziewczyna, która założyła krótką sukienkę i szpilki, szybko dostała przydomek „podrywaczki” i raczej została odgrodzona od fajnych dziewczyn. Uff, jak dobrze, że to nie byłam ja! – śmieje się Ania. Higiena – to ważna sprawa Cóż, niby to oczywiste, ale… jeśli zapomnisz np. o tym, aby umyć zęby, to twoja przyszłość w szkole może się rysować bardzo niedobrze. Pierwsze wrażenie jest niezwykle ważne, więc nieprzyjemny zapach z ust będzie okazją do wyrobienia sobie o tobie zdania na wiele miesięcy… Pamiętaj: antyperspirant, umyta twarz, lekki makijaż, czyste paznokcie i zęby – to podstawa, bez której w ogóle nie powinnaś lub nie powinieneś wychodzić z domu. No, makijaż możesz sobie darować, zwłaszcza, jeśli jesteś chłopakiem. A skoro jesteśmy już w temacie makijażu – stosuj zasadę „mniej znaczy więcej”. Lekki podkład albo krem, oczy podkreślone tuszem i błyszczyk – to naprawdę wystarczy. Jeśli zarzucisz się tapetą, szybko staniesz się przedmiotem nieprzyjemnych plotek. Dużo się uśmiechaj Większość ludzi w nowej szkole będzie zagubiona, więc warto po prostu się do nich uśmiechać i w taki sposób przełamywać lody. Oczywiście to wcale nie oznacza, że masz robić z siebie kogoś „dziwnego” i szczerzyć zęby do wszystkich. Raczej uśmiechaj się po prostu lekko, gdy nawiążesz z kimś kontakt wzrokowy. To naprawdę sporo, o czym mówi Magda: – W nowej szkole czułam się strasznie niepewnie, byłam bardzo nieśmiałą i bałam się, ze nie spotkam nikogo, kto nadawałby na tych samych falach. Na szczęście zauważyłam, że jedna dziewczyna się do mnie uśmiecha i to dodało mi odwagi. Podeszłam do niej i zaczęłyśmy rozmawiać. Później okazało się, że Ewelina też miała problem z pewnością siebie – podkreśla Magda. Uśmiech naprawdę łamie lody. Pamiętaj o tym. Słuchaj, ale też mów Podobno każdy z nas chce być przede wszystkim wysłuchany. Warto wykorzystać tę informację i zwyczajnie słuchać tego, co mówią do nas inni. Nie przerywaj i nie przekrzykuj swojego rozmówcy – inaczej szybko zniechęcisz innych do siebie. Zadawaj też proste pytania – „skąd jesteś”, ‘jak ci się tu podoba”. Nie popadaj jednak także w przesadę. Jeśli nie będziesz mówić nic, to twoi rozmówcy uznają, że coś jest z tobą nie tak i będą czuć się niekomfortowo. Trochę mów, ale dużo słuchaj – to idealna recepta. Nie bój się też powiedzieć wprost, że to trudny dla ciebie dzień, bo wiadomo – nikogo się nie zna. Na pewno twoja szczerość spotka się z akceptacją. Staraj się zapamiętać imiona i mów swoje… głośno Zapamiętanie wszystkich imion nowo poznanych osób nie jest łatwe, ale chociaż się postaraj. Kiedy zwrócisz się do danej osoby po imieniu po jakimś czasie, od razu poczujecie się pewniej. Pamiętasz też, aby mówić głośno swoje imię. Wymamrotanie go ze spojrzeniem wbitym w buty naprawdę nie sprawi, że zrobisz dobre wrażenie. Bądź sobą – to nie banał! Może ta porada wyda ci się zupełnie bezużyteczna, bo co właściwie oznacza „bycie sobą”… To jednak bardzo ważne. Nie udawaj kogoś, kim nie jesteś, nie próbuj być „rozweselaczem” całego towarzystwa, jeśli zwykle taki/taka nie jesteś. Zachowuj się tak, jak zwykle z małą poprawką na to, co opisaliśmy wyżej – i naprawdę będzie dobrze. Powodzenia! Ministerstwo Edukacji Narodowej przygotowało poradnik „Dobre praktyki dotyczące funkcjonowania jednostek systemu oświaty w okresie zapobiegania, przeciwdziałania i zwalczania COVID-19”. Materiał został opracowany na podstawie informacji zebranych przez kuratorów oświaty od dyrektorów szkół. Poradnik zawiera wskazówki, jak organizować nauczanie na odległość czy nauczanie w wariancie mieszanym. Zachęcamy do zapoznania się z materiałem. Poradnik MEN dla dyrektorów szkół i nauczycieli Poradnik „Dobre praktyki dotyczące funkcjonowania jednostek systemu oświaty w okresie zapobiegania, przeciwdziałania i zwalczania COVID-19” to wsparcie dla dyrektorów szkół i nauczycieli w związku z rozpoczynającym się nowym rokiem szkolnym. Materiał zawiera zestaw dobrych praktyk i wskazówek w zakresie kształcenia na odległość. Dyrektorzy i nauczyciele znajdą w materiale także zestaw dobrych praktyk dotyczących pracy szkolnej biblioteki, przygotowania zajęć wychowania fizycznego, organizacji praktycznej nauki zawodu. Dobre praktyki w zakresie kształcenia na odległość W poradniku można zapoznać się z praktycznymi wskazówkami, w jaki sposób organizować kształcenie na odległość oraz kształcenie w systemie mieszanym. Zestaw dobrych praktyk przygotowano także dla wychowawców i nauczycieli przedmiotowych. Osobne miejsce w materiale zajmują wskazówki i porady, które dotyczą kształcenia na odległość uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnym i współpracy z rodzicami takich uczniów, a także organizacji zajęć rewalidacyjnych i rewalidacyjno-wychowawczych. Zestaw dobrych praktyk znajdą w materiale także specjaliści zajmujący się pomocą psychologiczno-pedagogiczną. Zachęcamy do zapoznania się z poradnikiem MEN. Materiały Poradnik (doc) Dobre​_praktyki​_edukacji​ Poradnik (pdf) Dobre​_praktyki​_edukacji​ Przechodzimy na edukację domową Po 4 latach córki i roku syna w szkole publicznej uznaliśmy, że dość już tej nieprzyjaznej i nieefektywnej formy edukacji dla naszych dzieci i postanowiliśmy przenieść ich na edukację domową. Nasza argumentacja i założenia to temat na co najmniej kilka oddzielnych postów. Rozpoczęcie roku w nietradycyjnej szkole Dziś chciałabym się z Tobą podzielić wrażeniami po rozpoczęciu roku w szkole tradycyjnej vs. Montessori, w której będziemy realizować naszą edukację domową. To szkoła oczywiście prywatna (czy są w ogóle publiczne szkoły w Polsce realizujące program wg pedagogiki Marii Montessori?), w której jest niewielu uczniów (mniej niż 200 w porównaniu do naszego poprzedniego molocha z ponad 1000 dzieciaków to naprawdę kameralna grupa), którzy normalnie chodzą do szkoły. Dodatkowo jest grupa kilkudziesięciu uczniów w edukacji domowej, którzy zdają tu egzaminy i mogą korzystać z niektórych zajęć, wycieczek, konsultacji itd. Wczoraj poszliśmy na rozpoczęcie roku szkolnego, żeby poznać trochę innych dzieci, nauczycieli i zorientować się, jaka w tej szkole panuje atmosfera. No i jesteśmy oczarowani. Całą rodziną. Atmosfera robi wielką różnicę Po pierwsze, luz. Nauczycieli, dyrekcji, dzieci – nie czuje się tej typowej dla publicznych placówek spiny, dystansu i połkniętego kija. Wszyscy są spokojni, sympatyczni, „zbalansowani”. Mało tego, nauczyciele zrobili dla dzieciaków (taaak, a nie odwrotnie!) przedstawienie, w którym się wygłupiali, poubierali się śmiesznie (wicedyrektor w krótkich gaciach z szelkami!), na luzie i z humorem przedstawili „Rzepkę” Brzechwy. Wersję, w której dziadka gra kobieta, babcia jest biegaczką z kijkami, obwieszoną medalami, a kawka przynosi kawkę w filiżankach na tacy 😄 Kolejne zaskoczenie: każdy wychowawca po kolei zaprasza wszystkich uczniów w swojej grupie i wita się z każdym z nich z osobna, podając rękę. Coś, co powinno być normalne, jest czymś nadzwyczajnym. Ciepłe relacje i szacunek to fundament Mało tego, wiele dzieciaków witając się ze swoimi wychowawcami spontanicznie się do nich przytula, widać że mają zbudowane ciepłe relacje pełne szacunku. Cała ceremonia trwa krótko, pani dyrektor nie przemawia ani rozwlekle, ani niewyraźnie, ani pohukując, a dzieci idą do klas z nauczycielami same, zostawiając rodziców w ludzkich warunkach, żeby sobie porozmawiali po wakacjach, zamiast zmuszać ich do tłoczenia się w 60 osób w sali przeznaczonej dla 20. Nauczyciele omawiają z dzieciakami w salach, co fajnego będą robić w tym roku. Mówią np. o dniu różowego balonika, kiedy klasy po kolei mają opiekować się balonikiem, czy o dniu pizzy, kiedy nauczyciel kupuje dla wszystkich wieeelką pizzę. Nie ma straszenia typu „nooo, czwarta klasa to już nie przelewki!”, nie ma grożenia w stylu „teraz to już będziecie musieli się postarać”, nie ma idiotycznych żarcików jak „koniec wolności, lato się skończyło”.Szkoła może, a nawet powinna wyglądać inaczej Wszystko jest przemyślane, sympatyczne, w miłej atmosferze, a przede wszystkim nastawione na ucznia. Nikt tu nie jest za karę, nikomu nie jest przykro, że wakacje się skończyły i teraz zaczyna się orka i pasmo upokorzeń przez kolejne 10 miesięcy. Dzieci przecież wiedzą, że codzienność będzie inna, niż przez ostatnie dwa miesiące, ale to nie znaczy, że musi być gorsza. Da się. Brzmi to jak bajka, ale można. Można mieć przyjazne relacje z dzieckiem, którego się uczy. Można mieć dla niego szacunek wymagając szacunku od niego. Można podchodzić na luzie, a nie zastraszać. Można motywować stawiając na samodzielność i sprawczość, a nie oceny i porównania. A nawet trzeba, bo to jest dużo bardziej skuteczne. I po ludzku tak łatwiej jest żyć obu stronom. Powrót do korzeni Jesteśmy na edukacji domowej od dziś formalnie i oficjalnie. Ale tak naprawdę to nie zaczęło się teraz. Odkąd urodziła się Nina uczyłam ją wszystkiego tego, co wydawało się ją interesować i co byłam w stanie jej przekazać w strawnej formie. Kiedy dowiedziałam się o metodzie Glena Domana, robiłam to jeszcze bardziej efektywnie. Dołączałam elementy pedagogiki Marii Montessori. Całą zerówkę spędziła w domu z powodów zdrowotnych, a my nie siedziałyśmy nad podręcznikami dla zerówkowicza, tylko poznawałyśmy świat intuicyjnie. I, jak się potem okazało ku mojemu zaskoczeniu, cały program zerówki miała opanowany. Zaskoczenie moje dotyczyło bardziej faktu, że w ogóle jest już wtedy jakiś program 😊 A kiedy już poszła do szkoły, dużo rozmawiałyśmy na temat tego, co dzieje się w szkole i pomagałam jej w lekcjach, tak jak każda mama – w dzisiejszych czasach w tradycyjnej szkole nieomal nie da się inaczej. Z Tymkiem było podobnie, a on też oczywiście bardzo dużo nauczył się od starszej siostry. Ale dzięki temu, że zaczęliśmy wcześniej, praktycznie od urodzenia, to teraz dzieci mają solidne podstawy i nadal żywy pęd do nauki. Dlatego optymistycznie patrzę na naszą przygodę z edukacją domową, chociaż to duże wyzwanie. Trzymaj za nas kciuki! Świadome budowanie dobrych relacji pomiędzy rodzicem a nauczycielem przynosi korzyści obu stronom. Najwięcej zyskuje na tym jednak uczeń. Szkołę tworzą uczniowie, nauczyciele i rodzice. Dzieci odnoszą najwięcej korzyści, gdy dorośli ze sobą współpracują. Warto więc, żeby nauczyciele i rodzice umieli ze sobą konstruktywnie rozmawiać. Tylko jak to robić, gdy nie wszystko idzie po naszej myśli? Na styku relacji rodzic-nauczyciel konflikty rodzą się zwykle w wyniku problemów komunikacyjnych. Tak naprawdę obu stronom zależy dokładnie na tym samym: na dobru ucznia. Rodzice posyłają dziecko do szkoły, zakładając, że będzie tam miało dobrą opiekę i warunki do rozwoju, a dzięki zdobytej wiedzy będzie kontynuować naukę i osiągnie dobrą pozycję zawodową. Nauczyciele natomiast wybrali swój zawód, bo chcą uczyć, wspierać w rozwoju dzieci i młodzież, pozytywnie wpływać na ich życie, dać im wiedzę, umiejętności, wyrobić w nich przydatne w tym, że choć wszyscy chcą dobrze, każdy ma swoją definicję tego, jak owo „dobrze” powinno wyglądać. Rodzice nie uczestniczą w lekcjach, nie wiedzą, co dzieje się na przerwach. O kłopotliwych sytuacjach dowiadują się od dziecka lub od nauczyciela. Nie znają więc faktów, lecz ich interpretacje. Nauczyciele zaś nie zawsze wiedzą o sytuacji domowej dziecka, o tym, z jakimi trudnościami musi mierzyć się rodzina. Mogą więc błędnie oceniać zaangażowanie ucznia i jego rodziców w sprawy szkolne. W takich okolicznościach nietrudno o nieporozumienia. Do tego dochodzą różnice indywidualne – wszyscy ludzie różnią się między sobą temperamentem, wrażliwością, umiejętnością radzenia sobie z presją. Gdy codziennego stresu jest zbyt wiele, czasem wystarczy drobna trudność, by przemęczona osoba zareagowała agresywnie i niewspółmiernie do rangi problemu. Taką kroplą, która przeleje czarę goryczy, może stać się uwaga wpisana przez nauczyciela do dziennika elektronicznego. Albo niemiły mail od rodzica, ujmującego się za dzieckiem w spornej sytuacji. Kto tu rządzi? W szkole relacja rodzic – nauczyciel nie jest symetryczna. Choć rodzice mają pełne prawo do informacji na temat tego, jak dziecko funkcjonuje w szkole, choć w wielu sytuacjach wyrażają zgodę na udział dziecka w konkretnych zajęciach, choć mogą i powinni pilnować, czy szkoła wywiązuje się z ustawowych obowiązków względem ucznia, to jednak nauczyciel ma na terenie szkoły specjalny status. To on jest specjalistą, który kieruje pracą klasy i podejmuje decyzje dotyczące postępów uczniów, to także on ustala zasady komunikacji i współpracy z rodzicami. Z tego względu warto, by rodzice i nauczyciele od początku postarali się ustawić swoją praktyką jest, by nauczyciel, poznając nową klasę i rodziców uczniów, na wstępie poinformował o zasadach komunikacji, np. w jakich godzinach możliwy jest kontakt telefoniczny, w jakich dniach i godzinach korespondencja mailowa. To pomaga unikać sytuacji, gdy rodzice piszą wiadomości o godz. i oczekują natychmiastowej odpowiedzi. Warto także ustalić, czy na rozmowę na temat ucznia rodzic musi się wcześniej umówić i czy może się ona odbywać w przerwie zajęć. Jeśli nauczyciel nie podejmie inicjatywy w zakresie ustalenia podstawowych zasad, rodzice mogą sami zaproponować rozmowę na ten temat. Świadomy nauczyciel będzie zachęcał rodziców do kontaktu, informowania o problemach, wątpliwościach czy niepokojach. Dzięki temu rodzice odczują, że ich głos jest ważny i cenny. Dlatego warto spojrzeć przychylnym okiem na propozycję nauczyciela, by raz na jakiś czas zebranie rodziców miało mniej formalny charakter i było pretekstem do rozmowy. W miłej atmosferze może się okazać, że wśród rodziców są osoby chętne zaangażować się w sprawy klasy i choć przy wyborze trójki klasowej milczały (nie każdy ma w sobie gotowość, by zająć się finansami klasy czy udziałem w zebraniach rady rodziców), to chętnie zorganizują dla dzieci np. ciekawą wycieczkę. Nauczyciel z kolei przestanie być kimś, kto wymaga i ocenia, a stanie się tym, z kim można wspólnie działać dla dobra dzieci. Wtedy asymetria relacji rodzic-nauczyciel przestanie być problemem. W poszukiwaniu porozumienia W szkole pełnej uczniów, z których każdy doświadcza różnych wyzwań społecznych i przeżywa intensywne zmiany rozwojowe, siłą rzeczy musi dochodzić do konfliktów. Zarówno tych w grupie rówieśniczej, jak i tych pomiędzy uczniem a nauczycielem. Bywa tak, że o trudnej sytuacji muszą zostać poinformowani rodzice. Ich reakcja może w dużym stopniu zależeć od tego, w jaki sposób nauczyciel przekaże wiadomość. Jest duża różnica pomiędzy komunikatem: „Proszę przyjść do szkoły, bo Kuba pobił kolegę”, a wiadomością: „Chciałam zaprosić państwa na spotkanie. Pomiędzy Kubą i jego kolegą doszło do trudnej sytuacji, warto żebyśmy się temu przyjrzeli i pomogli chłopcom rozwiązać konflikt”. Nauczyciel powinien pamiętać, że dla rodziców kwestia ich kompetencji wychowawczych i oceny zachowania ich dziecka jest bardzo delikatna. Jeśli ktoś atakuje syna lub córkę, oskarża dziecko o złe intencje albo sugeruje, że jest ono źle wychowane, to automatycznie robi sobie z rodziców wrogów. Rodzice zaś powinni pamiętać, że czasami za niefortunną komunikacją ze strony nauczyciela stoją duży stres i zmęczenie. Wystarczy chwila spokojnej, empatycznej refleksji, by obie strony mogły poczuć się traktowane z pomoże także odpowiednio sformułować wiadomość od rodzica do nauczyciela. Warto zastanowić się, czy to, co rodzic chce przekazać, zostało ujęte w sposób, który drugiej strony nie zrani. Jeśli rodzic na początku rozmowy oskarża nauczyciela (np.: „Przez pana moja córka boi się chodzić do szkoły! Znowu po lekcji matematyki wróciła do domu zapłakana i z jedynką!”), to w rozmówcy pojawia się potrzeba obrony. Dzieje się tak, gdy w rozmowie zamiast przyczyny problemu szuka się winnego. Nikt nie chce czuć się winny, więc broni się, np. deprecjonując argumenty drugiej skorzystać z narzędzi komunikacyjnych, które pozwalają konstruktywnie sformułować swoje odczucia i potrzeby. Takie narzędzia udostępnia np. metoda Porozumienie bez Przemocy opracowana przez światowej sławy mediatora Marshalla Rosenberga*. Trudny przypadek Czasami w konflikcie bierze udział osoba, z którą trudniej się porozumieć niż z innymi. Jeśli jest to nauczyciel, rodzic zawsze może poszukać wsparcia u wychowawcy, pedagoga czy dyrektora szkoły. W rozwiązywaniu sporów warto trzymać się metody małych kroków, tzn. najpierw próbować porozmawiać z osobą bezpośrednio zaangażowaną w konflikt, dając jej szansę na wyjaśnienie sytuacji, a dopiero później z jej przełożonymi. A jeśli to rodzic nie wykazuje chęci porozumienia, często ma pretensje, zarzuca nauczycielowi błędy? Nauczyciel oczywiście także może poprosić o wsparcie szkolnego pedagoga, psychologa czy dyrektora. Często jednak, zanim wytoczy się potężne działa, warto spróbować technik stosowanych w programie rozwojowym siedmiu nawyków skutecznego działania Stephena R. Covey’a komunikację opiera się na zasadzie: „Najpierw staraj się zrozumieć, potem być zrozumianym”. Pozwól drugiej stronie się wypowiedzieć. Stosuj parafrazy, czyli ujmij przekaz rozmówcy własnymi słowami, np. „Jeśli dobrze zrozumiałem, martwi się pani, że syn nie jest odpowiednio doceniany na lekcjach polskiego?”. Stosuj pytania precyzujące, np. „Chciałbym móc to dobrze zrozumieć, czy może pani powiedzieć, jakie słowa sprawiły pana córce przykrość?”.Warto pamiętać, by w rozmowie bazować na komunikacie „ja”. To narzędzie pomaga tak porządkować swoją wypowiedź, by nie czynić drugiej stronie zarzutów, ale odnosić się do własnych emocji i obserwacji. Zamiast powiedzieć: „Pani mnie nie słucha” (druga strona zapewne temu zaprzeczy), można ująć rzecz tak: „W tej rozmowie nie czuję się dobrze wysłuchana” (czemu rozmówca zaprzeczyć nie może, bo zdanie odnosi się do własnych odczuć osoby). Dobre intencje to podstawa Wreszcie warto pamiętać o sprawie kluczowej dla porozumienia: o założeniu dobrej intencji drugiej strony. Na takiej tezie opierają się psychologowie i mediatorzy. Ułatwia ona nawiązanie porozumienia i wspólną pracę nad problemem. Pewien nauczyciel zastosował ją z powodzeniem w rozmowie z bardzo natarczywym ojcem ucznia. Ojciec często przychodził do szkoły, był nieprzyjemny, napastliwy, zarzucał nauczycielowi złe podejście wychowawcze. Wreszcie nauczyciel wsparł się metodą dialogu motywującego. Gdy rodzic zarzucił, że „tyle razy już przychodził i w ogóle nie widać poprawy”, nauczyciel odpowiedział: „A mimo to nadal pan próbuje znaleźć jakieś rozwiązanie. Myślę, że naprawdę bardzo panu zależy na dobru dziecka”. Rodzic zamilkł zdziwiony, wzruszył się, przyznał rację. Udało się przełamać schemat: atak-kontratak i zająć tym, czym niepokoił się ojciec ucznia. W szkole podstawowej Na każdym etapie edukacji dziecka warto starać się, by relacje między rodzicami i nauczycielami miały charakter zdrowy i rzeczowy. Jest to jednak szczególnie ważne, gdy dziecko uczęszcza do szkoły podstawowej. Nauka na tym etapie trwa najdłużej i obejmuje kluczowe momenty rozwojowe: fizyczne, psychospołeczne i szkolne. Dziecko z przedszkolaka staje się uczniem, mierzy się z wyzwaniami kolejnych progów edukacyjnych w klasie 4. i 7., przygotowuje się do swojego pierwszego egzaminu i do wyboru szkoły. Więcej praktycznych informacji i porad dotyczących skutecznego komunikowania się w szkole można znaleźć na stronie programu „Szkoła podstawowa na czasie”. Kochaj, dbaj, współpracuj Dzieci odnoszą wiele korzyści z intensywnej i skutecznej współpracy rodziców z nauczycielami. Badania pokazują, że właściwe zaangażowanie rodziców w życie szkolne wpływa na efekty w różnych obszarach rozwoju. Dzięki niemu dzieci: osiągają wyższe wyniki w nauce. chętniej uczą się także poza szkołą (zajęcia dodatkowe, kursy, rozwijanie zainteresowań w systematyczny sposób). chętniej chodzą do szkoły, a także mocniej angażują się w życie klasy i reszty społeczności uczniowskiej. sprawiają mniej trudności wychowawczych zarówno w szkole, jak i w domu. *Metoda komunikacji wg porozumienia bez przemocy (NVC – Nonviolent Communication) opiera się na budowaniu komunikatu w czterech etapach:1. Opis obserwacji, np. „Dziś moja córka dostała jedynkę z matematyki i płakała” (tu osoba odnosi się wyłącznie do faktów, nie nadając im żadnej oceny).2. Wyrażenie emocji, jakie budzi obserwacja, np. „Niepokoję się tą sytuacją. Jest mi trudno, gdy widzę, że moje dziecko tak się martwi”.3. Przedstawienie potrzeby związanej z daną sytuacją, np. „Chcę ustalić, dlaczego córka dostała złą ocenę i była zdenerwowana. Potrzebuję dowiedzieć się od pana, co się wydarzyło”.4. Sformułowanie prośby, np.: „Proszę o spotkanie, byśmy mogli porozmawiać o tej sytuacji”. Dzięki temu, mowa jest o faktach (zła ocena, płacz), o niepokoju rodzica (nie sposób temu zaprzeczyć), o jego (niepodważalnej) potrzebie i uprzejmej prośbie. Taki komunikat daje szansę na spokojne porozumienie. Joanna SzulcDziennikarka z wykształceniem socjologicznym i psychologicznym, autorka tekstów i książek z zakresu wychowania i wspierania rozwoju. Współpracuje z wydawnictwem Nowa Era. Artykuł pochodzi z magazynu Newsweek Psychologia 1/2020 Jak się ubierać i makijaż do szkoły? Na pewno zauważyłeś, że twoje сверстницы zaczynają korzystać z makijażem i eksperymentują z ubrania, prawie jak dorosłe kobiety! Jeśli wam też chciałbym spróbować się w roli młodej damy, to zapoznać się z niektórymi i sztuczek, które pomogą ci wyglądać pięknie i czuć się pewnie. Instrukcja Pamiętaj, że najważniejsza jest twoja wartość – to-raz jeszcze młodość, i podkreślać trzeba właśnie jej, a nie starać się wyglądać starzej. Próba rozmnażać z dziennika makijaż 30 letniej aktorki skończy się na tym, że będziesz wyglądać wulgarne i głupie. Dlatego też podkreślić naturalność i młody wiek! Od razu zrezygnuj z pomysłu używać kosmetyków dla dorosłych kobiet – bez względu na piękne opakowania i wiele różnych fiolek, które chce się spróbować, na swoją młodą skórę, mogą postępować negatywnie: na przykład, zdobyć porów lub powodować przebarwienia. Wybieraj lekkie, środki z naturalnymi ekstraktami. Na przykład, lekki balsam do ust z efektem kuszący połysk, a nie ciężkie szminki jasnym kolorze. Staraj się nie korzystać z тональными kremów, a już tym bardziej zwartymi podstawy pod niego – są one tworzone specjalnie po to, aby wypełnić drobne zmarszczki i nierówności, których masz w sile wieku po prostu nie ma. Również staram się nie malować rzęsy – na pewno masz je dość długie i puszyste, jak u większości młodych dziewczyn. Codziennie wieczorem nakładać odżywczą kojący olej (migdałowy, łopian lub rycynowy), będzie stymulować ich wzrost i zrobi ciemniej, więc tusz ci się nie przyda. Aby podkreślić rzęsy przed chodzeniem do szkoły, nakładać na nich specjalny ujędrniający żel, który nawilżają i podkreśla ich naturalny sposób. Jak młoda dama, możesz korzystać z delikatnymi i ciekawymi odcieniami cieni. Najlepiej, jeśli będą one naturalne i naturalne, na przykład: koral, delikatny beżowy lub z lekkim brązowym odcieniem. Miękkie brązowymi cieniami można również trochę zawieść oczy będą wyglądać całkowicie naturalnie. Najbardziej proste sposoby, aby pozbyć się charakterystycznych тинейджерам zaskórników i pryszczy są mocny sen nie mniej niż 8-10 godzin i wystarczające spożycie czystej wody, która jest tak potrzebna rosnącemu organizmowi! Ogranicz swoje ulubione nocne rozrywki w portalach społecznościowych i idź spać – rano będziesz wyglądać świeżo i z przyjemnością omówić wszystkie wiadomości z kolegami na żywo. Nawet jeśli nosisz mundur, możesz wyglądać niepowtarzalnie – wystarczy dodać kilka stylowych i oryginalnych akcesoriów. Należy utrzymywać swoją formę w porządku, i wymyślać świeże kombinacje, na przykład: ciemne dżinsy, siedzi na tobie idealnie i t-shirt z ciekawym nadrukiem szkolny pod marynarkę. Uważaj na swoje buty, musi być idealnie czyste. Powiązane artykuły

jak dobrze wyglądać w szkole